Biedronka zmienia coś, do czego klienci przywykli od lat. Chodzi o ceny

Biedronka zmienia etykiety promocyjne. Klienci zauważyli nowość, która może ułatwić codzienne zakupy. Chodzi o sposób prezentowania ofert takich jak „2+1 gratis”. Zmiany pojawiają się w momencie, gdy oznaczenia cen w sklepach sieci znajdują się pod lupą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Czy nowe etykiety pomogą uniknąć nieporozumień przy sklepowej półce i przy kasie?
- Nowe etykiety w Biedronce. Klienci zwracają uwagę na promocje
- UOKiK przygląda się oznaczeniom cen w Biedronce
- Czy nowe etykiety są efektem działań urzędu?
- Polacy zauważają rozbieżności cenowe. Problem dotyczy wielu zakupów
- Promocji przybywa. Na co powinni uważać klienci?
Nowe etykiety w Biedronce. Klienci zwracają uwagę na promocje
Sposób prezentowania ofert promocyjnych w Biedronce zaczyna się zmieniać. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania, na których klienci pokazują nowe etykiety i zwracają uwagę na czytelniejsze informacje o cenach. Zainteresowanie budzą między innymi oznaczenia promocji wielosztukowych, takich jak „2+1 gratis”.
W przypadku takich ofert ważna jest nie tylko deklarowana oszczędność, lecz także jasne przedstawienie warunków promocji. Kupujący powinni móc szybko sprawdzić, ile produktów trzeba kupić, aby skorzystać z oferty, oraz jaki będzie ostateczny koszt zakupów. Czytelna etykieta ułatwia porównanie cen i ogranicza ryzyko nieporozumień.
Wcześniej część konsumentów zwracała uwagę na trudności z odczytaniem informacji promocyjnych. Problemem mogły być drobne zapisy, dodatkowe warunki lub sposób prezentowania cen wymagający dokładnego przeanalizowania etykiety. Podczas szybkich zakupów nie zawsze jest na to czas. Dlatego zmiany mogą mieć praktyczne znaczenie, jeśli rzeczywiście ułatwią ustalenie zasad promocji i kwoty do zapłaty.

UOKiK przygląda się oznaczeniom cen w Biedronce
Zmiany pojawiają się w czasie, gdy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów analizuje sposób informowania o cenach w sklepach sieci. We wrześniu 2025 r. UOKiK podjął działania dotyczące oznaczeń cenowych stosowanych w Biedronce. Wątpliwości obejmowały między innymi czytelność informacji o promocjach, ceny przy zakupach wielosztukowych oraz prezentowanie najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Ta ostatnia informacja pomaga ocenić, czy deklarowana obniżka rzeczywiście oznacza korzystniejszą ofertę.
Zarzuty postawiono spółce Jeronimo Martins Polska, zarządzającej siecią Biedronka, oraz trzem osobom na stanowiskach kierowniczych. Inspekcja Handlowa gromadziła dokumentację fotograficzną etykiet i materiałów promocyjnych, aby sprawdzić, w jaki sposób informacje o cenach były przedstawiane klientom. Postawienie zarzutów nie oznacza jednak, że naruszenie przepisów zostało ostatecznie stwierdzone. Wynik sprawy zależy od dalszego przebiegu postępowania i oceny zgromadzonych dowodów.
Czy nowe etykiety są efektem działań urzędu?
Biedronka nie potwierdziła, że wprowadzone zmiany są bezpośrednim skutkiem działań UOKiK. Sieć przedstawia je jako część szerszych działań mających poprawić komfort zakupów i sposób komunikowania oferty. Nie ma więc podstaw, by jednoznacznie stwierdzić, że nowe etykiety pojawiły się wyłącznie w odpowiedzi na zastrzeżenia urzędu. Zmiany nie przesądzają również o zakończeniu postępowania ani jego wyniku.
Dla kupujących najważniejsze będzie to, czy oznaczenia rzeczywiście ułatwią odczytanie cen. Przy promocjach typu „2+1 gratis” istotna jest informacja o liczbie produktów wymaganych do uzyskania korzyści oraz o całkowitym koszcie zakupu. W przypadku obniżek liczy się natomiast czytelne przedstawienie wcześniejszej ceny. Bardziej przejrzyste etykiety mogą ułatwić porównywanie ofert i ograniczyć ryzyko pomyłek. Warunkiem jest jednak jasne przedstawienie wszystkich istotnych zasad promocji.
Polacy zauważają rozbieżności cenowe. Problem dotyczy wielu zakupów
Niejasne promocje i różnice między ceną na półce a kwotą na paragonie to problem zgłaszany również przez klientów innych sklepów. Według badania UCE Research przeprowadzonego dla Shopfully Poland, 81,1% ankietowanych zadeklarowało, że w ciągu poprzednich 12 miesięcy zauważyło przynajmniej jedną rozbieżność między ceną promocyjną a kwotą naliczoną przy kasie, mimo przekonania, że spełnili warunki oferty.
Co czwarty respondent wskazywał, że podobne sytuacje zdarzały się często. Pozostali spotykali się z nimi czasami lub rzadko. Warto zaznaczyć, że wyniki dotyczą doświadczeń zgłoszonych przez ankietowanych, a nie wyłącznie przypadków potwierdzonych podczas kontroli.
Takie sytuacje mogą osłabiać zaufanie do promocji. Gdy kwota na paragonie różni się od oczekiwanej, klient musi sprawdzić, czy prawidłowo odczytał warunki oferty, czy też doszło do błędu. Jasne oznaczenie cen ma znaczenie zarówno dla wygody, jak i poczucia bezpieczeństwa podczas zakupów.
Promocji przybywa. Na co powinni uważać klienci?
Oferty specjalne pozostają ważnym narzędziem przyciągania kupujących. Dane przywoływane przez „Rzeczpospolitą” wskazują, że około trzech czwartych konsumentów pod wpływem promocji kupuje produkty, których wcześniej nie planowało nabyć. Jednocześnie w pierwszym półroczu liczba akcji promocyjnych wzrosła o 60,9%.
Im więcej ofert pojawia się w sklepach, tym większe znaczenie ma sposób ich prezentowania. Przed zakupem warto sprawdzić, czy promocja wymaga kupienia kilku sztuk, jakie warunki trzeba spełnić i jaka cena zostanie naliczona przy kasie. Dotyczy to zarówno ofert wielosztukowych, jak i obniżek pojedynczych produktów.
Nowe etykiety w Biedronce mogą ułatwić odczytywanie promocji, ale sama zmiana wyglądu oznaczeń nie gwarantuje, że wszystkie nieporozumienia znikną. Kluczowe pozostaje rzetelne informowanie o cenach i warunkach ofert. Osobną kwestią pozostaje postępowanie UOKiK, którego wynik nie został jeszcze przesądzony.