Ciężarówka bez kierowcy ruszyła w trasę. Lidl testuje transport rodem z przyszłości

Na niemieckiej drodze pojawił się nietypowy widok. Zamiast ciężarówki prowadzonej przez kierowcę można zobaczyć pojazd, który porusza się samodzielnie i nie posiada tradycyjnej kabiny. Lidl rozpoczął testy autonomicznego transportu w Hesji. Maszyna firmy Einride wozi towary pomiędzy centrum dystrybucyjnym a sklepem. To eksperyment, który może pokazać, jak w przyszłości będą wyglądały niektóre dostawy.
- Ciężarówka bez kierowcy ruszyła w trasę. Lidl sprawdza nowy sposób dostaw
- Za kierownicą nikogo nie ma
- Konstrukcja bez kabiny
- 25 km/h i 15 europalet
- Ciężarówka dostała zgodę na jazdę po drogach
- Człowiek nadal uczestniczy w dostawie
- Lidl testuje automatyzację
- Cztery miesiące testów
- Chiny już rozwijają takie rozwiązania
- Czy autonomiczne ciężarówki pojadą dalej?
Ciężarówka bez kierowcy ruszyła w trasę. Lidl sprawdza nowy sposób dostaw
Na niemieckiej drodze pojawił się nietypowy pojazd. Nie ma kabiny, fotela ani kierownicy, a mimo to regularnie przewozi towary. Lidl rozpoczął pilotaż, którego celem jest sprawdzenie, jak autonomiczna ciężarówka poradzi sobie z codziennymi zadaniami logistycznymi. Test prowadzony jest w Edermünde w Hesji. Pojazd pokonuje wyznaczoną trasę między centrum dystrybucyjnym a sklepem. Nie wykonuje przypadkowych przejazdów - jego zadanie jest jasno określone i powtarza się każdego dnia. Właśnie takie warunki sprzyjają testowaniu automatyzacji. Trasa jest znana, punkty docelowe pozostają takie same, a przewożony ładunek jest częścią regularnego procesu dostaw. Firma może dzięki temu obserwować działanie technologii podczas rzeczywistej pracy.

Za kierownicą nikogo nie ma
Ciężarówka wykorzystuje system autonomicznej jazdy i odpowiada czwartemu poziomowi automatyzacji według klasyfikacji SAE. W określonych warunkach pojazd może samodzielnie realizować zadania związane z prowadzeniem. Nie jest to więc tradycyjny samochód wyposażony jedynie w systemy wspomagające kierowcę. W tym przypadku człowiek nie siedzi za kierownicą, ponieważ pojazd został skonstruowany bez stanowiska dla kierującego. Nie ma fotela, kierownicy ani klasycznej kabiny.
Konstrukcja bez kabiny
Brak kabiny pozwolił zaprojektować pojazd inaczej niż standardową ciężarówkę. Przednia część nie musi być przeznaczona dla kierowcy, dlatego cała konstrukcja została podporządkowana przewożeniu ładunku i realizowaniu określonych przejazdów. Za rozwiązanie odpowiada firma Einride. Jej pojazd ma wykonywać przede wszystkim powtarzalne zadania na ustalonej trasie. Nie jest to konstrukcja przeznaczona do zastąpienia wszystkich ciężarówek wykorzystywanych w transporcie dalekobieżnym.
25 km/h i 15 europalet
Testowana maszyna porusza się z prędkością do 25 km/h. Jednorazowo może przewieźć 15 europalet, a w ciągu dnia wykonać nawet trzy kursy. Parametry te dobrze pokazują charakter projektu. Nie chodzi o szybkie pokonywanie dużych odległości, lecz o regularne przewożenie towarów pomiędzy konkretnymi punktami. W takich warunkach można dokładnie sprawdzać możliwości autonomicznego systemu.
Ciężarówka dostała zgodę na jazdę po drogach
Jednym z najważniejszych elementów testu jest miejsce jego prowadzenia. Autonomiczny pojazd otrzymał zgodę Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego na poruszanie się po drogach publicznych. Test nie ogranicza się więc do zamkniętego placu czy terenu należącego do firmy. Ciężarówka musi funkcjonować w normalnym otoczeniu drogowym, gdzie spotyka innych uczestników ruchu i musi odpowiednio reagować na sytuację na trasie.
Człowiek nadal uczestniczy w dostawie
Choć pojazd porusza się bez kierowcy, człowiek nie został całkowicie wyłączony z procesu. Przy projekcie pracuje tak zwany Local Operator. Nie siedzi on w ciężarówce, ale porusza się osobnym samochodem. Operator odpowiada między innymi za czynności związane z załadunkiem i rozładunkiem. Autonomiczny system przejmuje więc prowadzenie pojazdu, ale pozostałe elementy operacji nadal wymagają udziału człowieka. To pokazuje, że obecny etap rozwoju technologii nie oznacza całkowitego odejścia od pracy ludzi. Zmienia się przede wszystkim zakres ich obowiązków.
Lidl testuje automatyzację
Dla sieci handlowej autonomiczne pojazdy mogą znaleźć zastosowanie przede wszystkim przy powtarzalnych trasach. Dostawy pomiędzy magazynem a sklepem odbywają się według określonego schematu, co ułatwia wykorzystanie systemów automatycznych. Lidl może dzięki pilotażowi sprawdzić nie tylko sposób działania samego pojazdu, ale również organizację całego procesu. Istotne jest między innymi to, jak autonomiczna ciężarówka współpracuje z pracownikami oraz jak wygląda obsługa przewożonych towarów.
Cztery miesiące testów
Pilotaż został zaplanowany na cztery miesiące. W tym okresie sprawdzane będzie funkcjonowanie pojazdu podczas regularnej eksploatacji. Pod uwagę brana jest nie tylko sama jazda, ale również organizacja dostaw, obsługa ładunków i współpraca człowieka z autonomicznym systemem. Jeżeli projekt przyniesie oczekiwane rezultaty, kolejnym krokiem mogą być trasy obejmujące większą liczbę punktów oraz kolejne wdrożenia w ramach Grupy Schwarz.
Chiny już rozwijają takie rozwiązania
Niemiecki projekt wpisuje się w światowy rozwój autonomicznego transportu. Jednym z rynków, na których technologia rozwija się szczególnie szybko, są Chiny. Działa tam między innymi firma Inceptio. Przedsiębiorstwo podaje, że jego autonomiczne ciężarówki przejechały już około miliarda kilometrów. Według danych firmy system jest dostępny na 97% chińskich autostrad. Rozwiązania stosowane w różnych krajach nie są jednak identyczne. Ich możliwości zależą między innymi od przepisów, infrastruktury oraz warunków, w jakich odbywa się transport.
Czy autonomiczne ciężarówki pojadą dalej?
Na razie Lidl prowadzi test na ograniczonej trasie, przy określonej prędkości i z jasno zdefiniowanym zadaniem. Dopiero wyniki kilkumiesięcznego projektu pokażą, czy rozwiązanie będzie można wykorzystać na większą skalę. Jeżeli technologia zostanie rozwinięta, autonomiczne pojazdy mogą w pierwszej kolejności trafić na trasy, które są krótkie, przewidywalne i regularnie powtarzane. Test w Edermünde jest więc przede wszystkim sprawdzianem, czy maszyna może samodzielnie realizować część zadań, które do tej pory wymagały obecności kierowcy.