19 sklepów zamiast planowanych setek. Ekspansja Biedronki za granicą utknęła w papierach

Polska sieć dyskontów weszła na nowy rynek z dużymi ambicjami, ale pierwsze miesiące działalności nie przyniosły jeszcze oczekiwanych efektów. Budowa marki od podstaw wymaga ogromnych nakładów, a konkurencja nie zamierza oddawać klientów bez walki. Właściciel popularnej sieci wierzy jednak, że większa liczba sklepów, sprawniejsza logistyka i możliwe przejęcia pozwolą odwrócić sytuację. Plan na kolejne miesiące zakłada mocne przyspieszenie ekspansji.
- Biedronka dopiero zaczęła, ale już chce podwoić liczbę sklepów
- Na razie słowacka Biedronka obciąża wyniki grupy
- Nie tylko własne sklepy. Biedronka rozważa kolejny ruch za granicą
- Analitycy krytykują start. Biedronka miała zniknąć w tłumie konkurencji
- Biedronka liczy na powtórkę sukcesu z Polski
Biedronka dopiero zaczęła, ale już chce podwoić liczbę sklepów
Biedronka pojawiła się na słowackim rynku w marcu 2025 roku. Po pierwszym etapie ekspansji sieć miała 17 sklepów, a w pierwszej połowie 2026 roku otworzyła zaledwie dwie nowe placówki. Tempo rozwoju okazało się wolniejsze, niż pierwotnie zakładano, głównie ze względu na dłuższy proces uzyskiwania pozwoleń na budowę i uruchamianie nowych lokalizacji.
Właściciel sieci, Jeronimo Martins, nie zamierza jednak wycofywać się z planów. Firma zakłada, że w drugiej połowie roku znacząco zwiększy liczbę otwarć i zrealizuje założony harmonogram. Celem jest osiągnięcie poziomu około 35 sklepów na Słowacji do końca 2026 roku, czyli mniej więcej podwojenie obecnej skali działalności.
Dla portugalskiej grupy to ważny etap zagranicznej ekspansji. Spółka chce wykorzystać doświadczenie zdobyte podczas wieloletniego rozwoju Biedronki w Polsce, ale jednocześnie podkreśla, że słowacki rynek wymaga własnej strategii i dostosowania oferty do lokalnych klientów.

Na razie słowacka Biedronka obciąża wyniki grupy
Początki działalności na nowym rynku są kosztowne i znajduje to odzwierciedlenie w wynikach finansowych Jeronimo Martins. Projekt słowacki nadal wpływa negatywnie na rezultaty grupy, co firma tłumaczy przede wszystkim wydatkami związanymi z budową sieci od podstaw.
Koszty obejmują między innymi rozwój infrastruktury, logistykę, przygotowanie zaplecza operacyjnego oraz funkcjonowanie centrali. Zdaniem spółki sytuacja powinna poprawiać się wraz ze wzrostem liczby sklepów. Większa skala działalności ma pozwolić lepiej wykorzystać istniejące zasoby i rozłożyć koszty na większą liczbę placówek.
Jeronimo Martins wskazuje, że wraz z rozwojem sieci powinny poprawiać się także kluczowe wskaźniki biznesowe, takie jak marża brutto czy efektywność magazynowania. Firma liczy, że obecne inwestycje przełożą się na lepsze wyniki w kolejnych latach.
Nie tylko własne sklepy. Biedronka rozważa kolejny ruch za granicą
Oprócz otwierania własnych sklepów Jeronimo Martins analizuje także inne sposoby szybszego zwiększenia obecności na słowackim rynku. Jednym z możliwych scenariuszy są fuzje i przejęcia, które mogłyby pozwolić szybciej zdobyć klientów i zwiększyć skalę działania.
Firma zaznacza jednak, że podstawowym kierunkiem pozostaje rozwój organiczny, czyli budowanie własnej sieci od podstaw. Ewentualne akwizycje mają być rozważane tylko wtedy, gdy pojawią się atrakcyjne okazje biznesowe.
Dla właściciela Biedronki przejęcie lokalnego gracza mogłoby być sposobem na skrócenie drogi do większej skali. Słowacki rynek jest już mocno zagospodarowany przez konkurencję, dlatego szybkie zwiększenie liczby placówek może mieć kluczowe znaczenie w walce o klientów.
Analitycy krytykują start. Biedronka miała zniknąć w tłumie konkurencji
Nie wszyscy eksperci pozytywnie oceniają dotychczasowy debiut polskiej sieci na Słowacji. Analityk rynku detalicznego Lubomír Drahovský ocenił, że wejście Biedronki nie spełniło oczekiwań, szczególnie biorąc pod uwagę dużą kampanię reklamową poprzedzającą start.
Według niego problemem jest między innymi lokalizacja części nowych sklepów. Kolejne placówki powstają głównie w mniejszych miejscowościach, podczas gdy największe miasta są już mocno obsadzone przez istniejących konkurentów.
Ekspert zwrócił uwagę, że słowaccy konsumenci mają szeroki wybór sklepów i dyskontów, dlatego samo pojawienie się znanej marki z Polski nie gwarantuje sukcesu. Biedronka musi dopiero zbudować rozpoznawalność i przekonać klientów, że jej oferta wyróżnia się na tle konkurencji.
Biedronka liczy na powtórkę sukcesu z Polski
Mimo trudniejszego początku działalności na Słowacji Jeronimo Martins nie zamierza rezygnować z dalszego rozwoju projektu. Portugalska grupa uważa, że tamtejszy rynek wciąż oferuje duże możliwości, a obecne wyniki są naturalnym etapem budowania biznesu od podstaw. Firma chce wykorzystać doświadczenia zdobyte podczas wieloletniej ekspansji Biedronki w Polsce, gdzie sieć z niewielkiej liczby placówek stała się jednym z największych detalistów spożywczych w kraju.
Zdaniem właściciela sieci kluczowe znaczenie będzie miało osiągnięcie odpowiedniej skali działania. Większa liczba sklepów ma pozwolić obniżyć jednostkowe koszty funkcjonowania, poprawić efektywność logistyki oraz zwiększyć rozpoznawalność marki wśród słowackich konsumentów. Firma musi jednak jednocześnie dostosować swoją ofertę do lokalnych przyzwyczajeń zakupowych i specyfiki rynku, który różni się od polskiego.
Jeronimo Martins zakłada, że wraz z rozbudową sieci Biedronka będzie mogła skuteczniej rywalizować z obecnymi konkurentami. Nie wyklucza także wykorzystania dodatkowych możliwości rozwoju, w tym potencjalnych przejęć, które mogłyby przyspieszyć zdobywanie udziałów w rynku.
Jeżeli planowane otwarcia zostaną zrealizowane, a spółka zdecyduje się na kolejne inwestycje, słowacka Biedronka może w kolejnych latach znacząco zwiększyć swoją obecność. Na razie jednak projekt pozostaje długoterminowym przedsięwzięciem wymagającym dużych nakładów, cierpliwości i konsekwentnej realizacji strategii.