Naturalny słodzik 3000× mocniejszy od cukru. Brzmi jak science fiction

W świecie zdrowego jedzenia spór o to, czym zastąpić cukier, nie cichnie ani na moment. Jedni wybierają ksylitol albo stewię, inni sięgają po erytrytol, a część osób rezygnuje ze słodzików całkowicie. Tymczasem istnieje składnik, który wciąż umyka większości rozmów, choć potrafi zaskoczyć bardziej niż popularne alternatywy: taumatyna. Naturalnego pochodzenia, niewiarygodnie słodka — zaliczana do najsłodszych substancji, jakie zna człowiek — i coraz uważniej przyglądają się jej naukowcy. Co kryje się za jej fenomenem, skąd się bierze i czy to właśnie ona może namieszać na rynku „zdrowej słodyczy”?
- Taumatyna E957: słodzik tysiące razy słodszy
- Jak smakuje taumatyna i co maskuje?
- Taumatyna: kalorie, cukier i indeks glikemiczny
- Bezpieczeństwo taumatyny według EFSA i WHO
- Gdzie znajdziesz taumatynę (E957)
- Dlaczego taumatyna wciąż jest niszowa?
- Wady taumatyny: smak, cena i dostępność
- Czy taumatyna to przyszłość słodzenia?
Taumatyna E957: słodzik tysiące razy słodszy
Taumatyna (w wykazach dodatków do żywności – E957) to białko pozyskiwane z owoców rośliny Thaumatococcus daniellii, występującej głównie w Afryce Zachodniej. Lokalna ludność znała jej właściwości od dawna – żucie tych owoców sprawiało, że gorzkie napary ziołowe stawały się przyjemniejsze w smaku, a potrawy nabierały wyraźnej słodyczy.
Dopiero w XX wieku badacze ustalili, że za ten niezwykły efekt odpowiada substancja o wyjątkowo silnym działaniu. Obecnie przyjmuje się, że taumatyna ma 2–3 tysiące razy większą moc słodzącą niż sacharoza, a jednocześnie wnosi znikome ilości kalorii. W praktyce oznacza to, że nawet minimalny dodatek potrafi nadać produktowi intensywnie słodki smak.
Jak smakuje taumatyna i co maskuje?
Jej profil smakowy nie przypomina klasycznej słodyczy cukru. Jest:
- wyjątkowo mocno słodka,
- odczuwalna po chwili (z delikatnym opóźnieniem),
- bardzo długo pozostająca na języku.
Taumatyna ma też zaletę, której nie oferują wszystkie słodziki – potrafi maskować nieprzyjemny posmak, np. goryczkę albo metaliczną nutę. Z tego powodu często zestawia się ją z innymi substancjami słodzącymi lub wykorzystuje w produktach, gdzie trzeba „przykryć” trudne aromaty, np. w suplementach diety, syropach na kaszel czy odżywkach białkowych.
Taumatyna: kalorie, cukier i indeks glikemiczny
Mimo że używa się jej jako zamiennika cukru, taumatyna jest białkiem, a nie węglowodanem. Organizm rozkłada ją więc tak jak inne białka, a jej wpływ na kaloryczność jest praktycznie pomijalny – dawki są na tyle minimalne, że realnie daje niemal 0 kcal.
Co więcej:
- nie zwiększa stężenia glukozy we krwi,
- nie sprzyja rozwojowi próchnicy,
- nie ulega fermentacji w jelitach tak jak część polioli (alkoholi cukrowych).
Właśnie dlatego często uznaje się ją za rozwiązanie bezpieczne dla osób z cukrzycą, insulinoopornością oraz tych, którzy kontrolują masę ciała.
Bezpieczeństwo taumatyny według EFSA i WHO
W świetle ocen naukowych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz WHO taumatyna jest uznawana za składnik bezpieczny do stosowania, a jej potencjalna toksyczność oceniana jest jako bardzo niska. Co więcej, nie wyznaczono dla niej dopuszczalnego dziennego spożycia (ADI), co zwykle oznacza, że substancja ma korzystny profil bezpieczeństwa przy typowym użyciu w żywności.
Zgłaszane reakcje alergiczne pojawiają się sporadycznie i najczęściej dotyczą osób wrażliwych na wybrane białka roślinne – są to jednak sytuacje wyjątkowo rzadkie. Z punktu widzenia zdrowia taumatyna wypada lepiej niż część popularnych słodzików syntetycznych, wokół których od lat narastają dyskusje, obawy i liczne kontrowersje.
Gdzie znajdziesz taumatynę (E957)
Choć w domowych kuchniach wciąż rzadko się o niej mówi, producenci żywności sięgają po nią coraz częściej. Taumatyna trafia m.in. do:
- jogurtów i deserów mlecznych,
- gum do żucia,
- napojów funkcjonalnych i izotonicznych,
- batonów i odżywek białkowych,
- słodyczy typu „bez cukru”,
- suplementów diety,
- sosów, dipów i gotowych dań.
Gdy na etykiecie pojawia się E957 – chodzi właśnie o taumatynę. Zwykle dodaje się ją w naprawdę niewielkich ilościach: nie tylko po to, by dosłodzić, ale też zaokrąglać i wygładzać smak oraz poprawiać ogólne wrażenia sensoryczne produktu.
Dlaczego taumatyna wciąż jest niszowa?
Dlaczego, mimo imponujących właściwości, taumatyna wciąż nie zrobiła takiej kariery jak stewia czy erytrytol? Najczęściej decydują o tym:
- koszty pozyskania – w wersji naturalnej jej wytwarzanie jest po prostu drogie,
- ograniczona dostępność surowca,
- nietypowy, długo utrzymujący się posmak, który nie w każdej recepturze sprawdza się równie dobrze.
A jednak ma kilka cech, które wyraźnie odróżniają ją od większości zamienników cukru:
- jest pochodzenia naturalnego,
- nie powoduje efektu „chłodzenia” w ustach, typowego dla erytrytolu czy ksylitolu,
- nie wnosi charakterystycznej goryczki, z którą wiele osób kojarzy stewię,
- wystarcza jej znacznie mniejsza ilość niż w przypadku wielu innych słodzików.
Coraz częściej jej profil smakowy zaczyna być przez producentów odbierany jako bardziej „premium” – dlatego najłatwiej spotkać ją w produktach z wyższej półki.

Wady taumatyny: smak, cena i dostępność
Jak każdy dodatek do żywności, także taumatyna ma swoje minusy. Najczęściej wymienia się:
- długi, bardzo wyraźny posmak, który nie wszystkim odpowiada,
- wyzwania technologiczne – zwłaszcza w wypiekach, gdzie wysoka temperatura może osłabiać jej działanie,
- wyższą cenę,
- ograniczoną dostępność dla osób, które chciałyby używać jej w domu.
Nie każdy „typowy cukrzyk” nadal wypatruje taumatyny na sklepowej półce – ale niewykluczone, że to tylko kwestia czasu, rosnącej popularności i dalszego rozwoju technologii.
Czy taumatyna to przyszłość słodzenia?
Wiele na to wskazuje. Coraz większa moda na produkty z mniejszą ilością cukru sprawia, że producenci i konsumenci szukają zamienników, które będą naturalne, bezpieczne i naprawdę skuteczne. Taumatyna idealnie pasuje do tego kierunku:
- ma pochodzenie roślinne,
- nie wymaga skomplikowanej rafinacji,
- uznaje się ją za bezpieczną nawet przy większym spożyciu,
- umożliwia ograniczenie cukru bez pogorszenia smaku i jakości produktu.
Dodatkowo naukowcy pracują nad pozyskiwaniem jej metodami biotechnologicznymi (np. dzięki fermentacji z udziałem mikroorganizmów), co może wyraźnie obniżyć koszty wytwarzania i sprawić, że stanie się łatwiej dostępna.
Taumatyna pokazuje, że natura nadal potrafi zaskoczyć. Choć rzadko pojawia się w świadomości podczas codziennych zakupów, branża spożywcza korzysta z niej od lat – doceniając wyjątkową moc słodzenia, brak kalorii i przyjemny, „czysty” profil smakowy. Jest nawet kilkaset razy słodsza od cukru, a jednocześnie nie podnosi poziomu glukozy, nie sprzyja próchnicy i nie ulega fermentacji w jelitach. Stosowana rozsądnie i w odpowiednich produktach może być sposobem na słodszy smak… bez nadmiaru cukru. Jeśli nowe technologie obniżą koszt jej pozyskiwania, w najbliższych latach taumatyna może znacznie częściej trafiać na etykiety – nie tylko w gumach do żucia, ale też w żywności, po którą sięgamy na co dzień.