Tego napoju już zakazano w Niemczech. W Polsce nie ma żadnych ograniczeń w sprzedaży

Wyobraź sobie, że wstajesz rano, przygotowujesz swoją ulubioną herbatę ziołową, którą pijesz od lat, bo „to zdrowe” albo wspomaga trawienie. Teraz wyobraź sobie, że w innym kraju taka mieszanka została wycofana ze sprzedaży – bo uznano ją za ryzykowną dla zdrowia. Brzmi niewiarygodnie? A jednak – to nie żart. W kilku państwach stosowanie niektórych ziół w naparach zostało uznane za groźne, a to doprowadziło do prawnych zakazów. Pytanie brzmi: czy Polacy wiedzą, co naprawdę piją i jakie to może mieć konsekwencje?
- Dlaczego zakaz w Niemczech wzbudza kontrowersje?
- Co dokładnie jest zakazane i dlaczego?
- Jakie są objawy i na co uważać?
- Co to oznacza dla ciebie?
- Czy czy to znaczy, że nie można wcale ich używać?
Dlaczego zakaz w Niemczech wzbudza kontrowersje?
W ostatnich miesiącach wiadomość o zakazie sprzedaży pewnych mieszanek ziołowych w Niemczech zaczęła krążyć w mediach zdrowotnych i społecznych. Co to oznacza? W Niemczech, a także w innych krajach takich jak Wielka Brytania, Kanada czy Australia, produkty zawierające konkretne zioła zostały uznane za zbyt ryzykowne, by były oferowane konsumentom w dotychczasowym zakresie. Chodzi o zioła często wykorzystywane w popularnych herbatkach reklamowanych jako „oczyszczające”, „detoksykujące” czy wspomagające trawienie i zmniejszające masę ciała. Według zagranicznych analiz, regularne spożywanie tych naparów może nie tylko obciążać układ pokarmowy, ale także wpływać na funkcjonowanie kluczowych narządów wewnętrznych. To właśnie z tego powodu w niektórych państwach ich sprzedaż została ograniczona lub całkowicie wycofana.
Taki krok na pierwszy rzut oka może wydawać się radykalny – przecież wiele osób uważa zioła za coś naturalnego i bezpiecznego. Jednak to właśnie „naturalność” sprawia, że wielu konsumentów zapomina o możliwych skutkach ubocznych i myśli o takich produktach jak o czymś nieszkodliwym. Tymczasem badania naukowe sugerują coś zupełnie innego – substancje aktywne niektórych roślin działają silnie na organizm i mogą powodować poważne reakcje, zwłaszcza jeśli są stosowane regularnie.
Co dokładnie jest zakazane i dlaczego?
W centrum tej dyskusji znajdują się przede wszystkim dwa składniki, które do tej pory pojawiały się w ziołowych mieszankach: senes oraz żywokost lekarski. Senes to roślina znana ze swoich właściwości przeczyszczających – i właśnie to działanie sprawiło, że był reklamowany jako sposób na „oczyszczenie organizmu” i pomoc w odchudzaniu. Jednak regularne picie naparów z senesu okazuje się uciążliwe dla układu trawiennego i, co ważniejsze, może prowadzić do jego uzależnienia. Nasze jelita zaczynają polegać na takim stymulancie zamiast pracować naturalnie, co z czasem może doprowadzić do zaburzenia ich pracy i bólu brzucha.
Żywokost lekarski, choć tradycyjnie stosowany w ziołolecznictwie, zawiera związki chemiczne, które w większych ilościach mogą działać toksycznie na wątrobę. To właśnie one są powodem, dla którego produkty z jego dodatkiem są w niektórych krajach uznawane za zagrożenie dla zdrowia. Przy długotrwałym stosowaniu pobudzanie jelit za pomocą tych ziół może nie tylko osłabiać ich funkcję, ale również prowadzić do obciążenia wątroby, co w konsekwencji daje szereg poważnych objawów zdrowotnych.
Jakie są objawy i na co uważać?
Choć w Polsce takie herbatki i mieszanki nadal można kupić bez większych ograniczeń, coraz więcej ekspertów zwraca uwagę na to, że ich regularne stosowanie może być błędem. Systematyczne picie naparów z senesu często kończy się odwodnieniem organizmu, zaburzeniem równowagi elektrolitowej oraz zaburzeniami pracy jelit, które bez „wsparcia” ziołowego po prostu się buntują. Pojawiają się bóle brzucha, wzdęcia i chroniczne biegunki, które wcześniej były ignorowane lub tłumaczone czymś innym.
Jeśli chodzi o żywokost, problem jest jeszcze poważniejszy: badania sugerują, że alkaloidy obecne w tej roślinie mogą mieć działanie hepatotoksyczne – czyli uszkadzające komórki wątroby. Oznacza to, że osoby, które regularnie sięgają po ziołowe herbaty zawierające żywokost, mogą nieświadomie obciążać swoją wątrobę, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do zaburzeń funkcji tego narządu. Dlatego zagraniczne instytucje zdrowotne zdecydowały się na zakazy lub ograniczenia w handlu produktami zawierającymi te zioła.

Co to oznacza dla ciebie?
To pytanie, które zadaje sobie coraz więcej osób. Jeśli codziennie sięgasz po ziołowe herbaty reklamowane jako „oczyszczające” lub „wspierające metabolizm”, być może warto spojrzeć na nie jeszcze raz – z perspektywy zdrowia, nie tylko marketingu. Dobrze jest zastanowić się, czy korzyści, które obiecują producenci, są rzeczywiście warte potencjalnego ryzyka dla narządów wewnętrznych. Czasem odpowiednia ilość wody, dieta bogata w błonnik i ruch mogą dać lepsze efekty niż napar, który może działać silnie i krótkotrwale.
Czy czy to znaczy, że nie można wcale ich używać?
Nie chodzi o to, by całkowicie unikać ziół – wiele z nich rzeczywiście ma wartościowe właściwości – ale o świadomy wybór i umiar. Pamiętaj, że to, co „naturalne”, nie zawsze znaczy „bezpieczne”, szczególnie gdy spożywane jest w dużych ilościach i regularnie.
W obliczu informacji o zakazach w Niemczech i innych krajach warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę wiemy, co pijemy codziennie? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jakie składniki znajdują się w herbacie, którą często traktujemy jak bezpieczny „napój zdrowotny”? A przede wszystkim – czy jesteśmy świadomi możliwych konsekwencji dla własnego zdrowia? Odpowiedzi na te pytania mogą zmienić nie tylko sposób, w jaki sięgasz po zioła, ale także całe twoje podejście do dbania o organizm.
Źródła:
- F. Stickel i H. K. Seitz, The efficacy and safety of comfrey, grudzień 2000
- A. Teles i in., Effects of long‑term administration of Senna occidentalis seeds on the hematopoietic tissue of rats, 2015