Lidl lepszy od Żabki? W tym pojedynku wynik jest jednoznaczny

Nowoczesne rozwiązania zakupowe coraz śmielej wkraczają do sklepów, zmieniając sposób, w jaki robimy codzienne zakupy. Choć wiele sieci wdraża podobne technologie, efekty ich wykorzystania potrafią się diametralnie różnić. Najlepszym przykładem jest zestawienie wyników dwóch popularnych marek – Lidla oraz Żabki. Dane pokazują, że klienci zupełnie inaczej korzystają z dostępnych rozwiązań, a różnica w podejściu jest naprawdę wyraźna.
- Początek zmian w sklepach convenience
- Zakupy szybkie, ale coraz bardziej rozbudowane
- Różnice w zachowaniu klientów
- Różne modele, różne potrzeby ludzi
Początek zmian w sklepach convenience
Wprowadzenie nowych form obsługi klientów w sklepach typu convenience rozpoczęło się kilka lat temu. Sieć Żabka zaczęła testować nowoczesne rozwiązania, takie jak kasy samoobsługowe, pod koniec 2019 roku, stopniowo wdrażając je w kolejnych placówkach. Początkowo były to pilotażowe instalacje, które miały sprawdzić, jak klienci reagują na zmiany.
Z czasem system został rozwinięty i unowocześniony. Około 2022 roku nowe rozwiązania stały się standardem w większości sklepów tej sieci. Dodano także funkcje znane z branży gastronomicznej – między innymi sugestie zakupowe czy rekomendacje produktów w promocji, takie jak na przykład w restauracjach McDonald’s.
Kasy samoobsługowe nie stały się jednak żadną wielką rewolucją w sklepach Żabki. Owszem, poprawiły efektywność pracy franczyzobiorców. W dodatku pojawienie się ich ograniczyło liczbę personelu zatrudnionego do obsługi klientów. Kasy samoobsługowe w Żabce nie zrewolucjonizowały jednak modelu biznesowego, który i tak polega na szybkich zakupach.
Zakupy szybkie, ale coraz bardziej rozbudowane
Model działania sklepów takich jak Żabka polega na maksymalnym skróceniu czasu wizyty klienta. Jeszcze kilka lat temu przeciętne zakupy trwały niewiele ponad minutę. Obecnie czas ten uległ wydłużeniu, co wynika z rozwoju dodatkowych usług.
W placówkach pojawiły się punkty odbioru paczek, oferta gastronomiczna czy możliwość skorzystania z różnego rodzaju usług dodatkowych. Klient nie przychodzi już tylko po napój czy przekąskę – coraz częściej załatwia kilka spraw jednocześnie.
To jednak ma swoją cenę. Wydłużony czas obsługi sprawia, że część klientów spędza więcej czasu przy finalizacji zakupów. Mimo to wciąż są to zakupy znacznie szybsze niż w dużych supermarketach czy dyskontach, gdzie wizyta może trwać nawet kilkanaście minut.

Różnice w zachowaniu klientów
Najciekawsze wnioski płyną z porównania sposobu, w jaki klienci korzystają z nowoczesnych rozwiązań w różnych sieciach. W sklepach sieci Lidl znacząca część transakcji odbywa się z wykorzystaniem systemów samoobsługowych – w niektórych przypadkach to nawet 60-70 proc. wszystkich zakupów. To pokazuje, że klienci dyskontów chętnie przejmują kontrolę nad procesem zakupowym, jeśli tylko daje im to realną oszczędność czasu. W większych sklepach, gdzie jest jeszcze więcej produktów, taka forma obsługi okazuje się wyjątkowo wygodna.
Tymczasem w placówkach Żabka udział transakcji z udziałem kas samoobsługowych jest znacznie niższy, ponieważ wynosi około 15 proc. wszystkich zakupów. Wynika to przede wszystkim ze specyfiki zakupów – klienci często kupują pojedyncze produkty i chcą jak najszybciej opuścić sklep. Jak jednak zapewnił Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, Liczba transakcji przechodzących przez kasy samoobsługowe wciąż rośnie.
Różne modele, różne potrzeby ludzi
Porównanie Lidla z Żabką wyraźnie pokazuje, że technologia sama w sobie nie wystarczy, aby zmienić nawyki konsumentów. Kluczowe znaczenie ma kontekst zakupów i potrzeby klientów.
W przypadku Lidla zakupy są bardziej rozbudowane, a klienci chętnie korzystają z kas samoobsługowych, które skracają kolejki i pozwalają działać samodzielnie. W większych sklepach takie podejście ma sens i realnie poprawia komfort zakupów.
Z kolei Żabka koncentruje się na szybkości i wygodzie. Klient wpada na chwilę, kupuje kilka rzeczy i wychodzi. W takim modelu każda dodatkowa czynność może być postrzegana jako zbędna.
Nie oznacza to jednak, że rozwój nowych technologii w sklepach convenience się zatrzymał. Wręcz przeciwnie – liczba transakcji realizowanych w ten sposób stopniowo rośnie.
Wnioski są jasne. Sposób robienia zakupów zależy nie tylko od dostępnych narzędzi, ale przede wszystkim od tego, czego oczekują klienci. To właśnie ich nawyki decydują o tym, które rozwiązania przyjmują się najlepiej.